Ruchome piaski cd

Widziałem śmierć, katastrofę i zniszczenie. I, oczywiście, uważałem się za odpowiedzialnego. Co ciekawe, udało mi się obwiniać siebie o dwie zupełnie różne ścieżki, w obu przypadkach stawiając siebie w centrum historii. W jednej z wersji nie miałem racji, że zadzwoniłem do DSS: dlaczego nie poradziłem sobie z problemami tej chwili, wręczyłem jej 20 dolarów za formułę, biorąc pod uwagę jej mowę o tym, jak bardzo się starała, obiecałem więcej pomocy w rano i wysłał jej do domu uczucie wsparcia. Podważyłem ją i powoływałem się na władzę państwa, gdy potrzebowała tylko trochę gotówki i poczucia, że ktoś jest po jej stronie. Ale tak naprawdę nie wierzyłem w to, chociaż pomysł oddania jej 20 dolarów nabrał pewnego nieodpartego uroku, odkąd zaparkowałem samochód.
Przeważnie obwiniałem się w innym kierunku, trzymając w mej głowie ten dwuznacznik: dlaczego, na litość boską, pozwoliłem jej zabrać to małe dziecko do domu dwie noce temu. Czy nie było wystarczających dowodów na to, że wszystko się rozpadało, że dziecko było zagrożone. Odwróciłem się od wizerunku, wręczając jej 20 dolarów i poklepując ją po ramieniu w inny, ostrzejszy scenariusz: zadzwoń do ochroniarza, ustaw go przed salą egzaminacyjną, zadzwoń na awaryjną infolinię DSS. . . .
Gdzie była matka. Gdzie jest dziecko. Zostawiłem swój brzęczyk w samochodzie i wyłączyłem telefon komórkowy. Mógłbym sobie wyobrazić, jak brzęczyk śpiewa w lodowatym samochodzie. Dlaczego kiedykolwiek wzywam DSS, dlaczego nie wysłałem jej po prostu do domu. Jak mogłem pozwolić jej zabrać to dziecko do domu. Dlaczego nie zadzwoniłem tam do hotline.
I było tak zimno. Chór pastuchów pożegnał się, a Jezus, Maryja i Józef wędrowali przez pustynię: Przez trzy dni, pomimo gorących wiatrów, wędrowali przez zmieniające się piaski. A miasto na zewnątrz wydawało mi się wtedy jak zamarznięta pustynia, jałowa i nieprzyjazna życiu. A jednak byłem, siedząc w chwalebnym budynku, pełnym światła i muzyki, głosów i instrumentów. Budowla i chwila, testament, jeśli cokolwiek może być, na chwałę miast i zbiorowego ludzkiego przedsięwzięcia.
W oratorium zmęczona rodzina przybywa do miasta. Mary śpiewa: W tym ogromnym mieście ryk i gwar spieszących się tłumów! Joseph, boję się. . . Nie mogę iść dalej. . . Józef puka najpierw w jedne drzwi, a potem w drugie, błagając o schronienie, odpoczynek i jedzenie, tylko po to, by zostać zniesławionym przez refren: Odejdź, ohydni Hebrajczycy! Egipcjanie nie mają nic wspólnego z włóczęgami i trędowatymi!
Czy w jakiś sposób pomogłem odciągnąć tę małą rodzinę, wprowadzić ją w świat zamkniętych drzwi, wrogich wiatrów i, przynajmniej w przenośni, przesuwających się piasków. Kiedy zamknąłem oczy, obrazy, które widziałem były odpowiednio biblijne i tematyczne, ale migotały co jakiś czas w bardziej nowoczesnym, zimnym klimacie: kobieta, nie dość ciepło ubrana, spiesząc się ciemną ulicą Bostonu, trzymając się kurczowo fotelik dla niemowląt za rączką, ukrywający się przed wszystkimi, którzy mogą próbować zabrać jej dziecko. Tak bardzo starała się być sumienną matką; Wiedziałem, że miała fotelik samochodowy, chociaż nie miała samochodu.
Nie zacząłem płakać aż do ostatniej sceny, kiedy Józef zapukał do drzwi Ismaela i rodzina została przyjęta i pocieszona
[hasła pokrewne: nabłonki płaskie, biogenes rejestracja, rurki sitowe ]
[podobne: zubiro, gokajak, chelatacja cena ]